Paryż w 48 godzin: Bagietki pod Wieżą Eiffla i klimat MontmartreWitaj, świecie!

Paryż – miasto świateł, miłości i… niesamowicie długich kolejek. Postanowiłem sprawdzić na własnej skórze, czy da się poczuć klimat stolicy Francji w zaledwie dwa dni. Spojler: da się, ale trzeba mieć dobre buty!
Dzień 1: Klasyki i piknik Pierwszy przystanek to oczywiście Wieża Eiffla. Zamiast płacić fortunę za wjazd na górę, postawiłem na bagietkę, kawałek sera Brie i piknik na Polach Marsowych. Widok jest ten sam, a klimat o niebo lepszy! Potem spacer wzdłuż Sekwany w stronę Luwru. Nawet jeśli nie macie siły na stanie w kolejce do Mony Lisy, sam dziedziniec z szklanymi piramidami robi niesamowite wrażenie.

Dzień 2: Artystyczna dusza miasta Drugiego dnia uciekłem od centrum w stronę dzielnicy Montmartre. To tutaj poczułem prawdziwy Paryż. Schody prowadzące pod bazylikę Sacré-Cœur dają w kość, ale widok na panoramę całego miasta z góry wynagradza każdy stopień. Małe uliczki pełne malarzy, zapach świeżych naleśników (crêpes) z Nutellą na każdym rogu – tak mógłbym żyć!
Moje 3 złote rady dla wybierających się do Paryża:
- Metro to Twój przyjaciel: Dojedziesz nim wszędzie, a oszczędzisz mnóstwo czasu.
- Woda z kranu: W Paryżu woda w kranach (i fontannach miejskich) jest zdatna do picia – oszczędzacie na kupowaniu plastiku!
- Uważaj na „pamiątki”: Jeśli ktoś pod wieżą chce Ci sprzedać 10 breloczków za 1 euro, to pewnie za chwilę będzie chciał sprzedać Ci też 50 innych rzeczy. Grzecznie odmów i idź dalej.
Paryż mnie nie rozczarował. Jest głośny, drogi, ale ma w sobie coś, co sprawia, że od razu po wyjeździe chcesz tam wrócić. Just Go!

Cześć, to jest komentarz.
Aby zapoznać się z moderowaniem, edycją i usuwaniem komentarzy, należy odwiedzić ekran komentarzy w kokpicie.
Awatary komentujących pochodzą z Gravatara.